Podsumowanie moich 30 dni ćwiczeń z programem 30 Day Shred Jillian Michaels

marca 01, 2016

Źródło zdjęcia: http://www.kobieta.pl/zdrowie/fitness/zobacz/artykul/przepis-na-piekny-brzuch/
Wszystko zaczęło się 26 stycznia 2016 roku... 
Minęło ponad 3,5 miesiąca od porodu i postanowiłam, że najwyższa pora wziąć się za siebie i swoje ciało i zacząć ćwiczyć. Za postanowieniem poszły czyny, więc szybko przebrałam się w sportowe ciuszki, złapałam matę do ćwiczeń i hantle, które wiernie służyły mi przed ciążą i rozpoczęłam mój bój o ładniejsze ciało! 
Na pierwszy ogień poszedł trening, o którym wiele dobrego słyszałam i który co nieco ćwiczyłam jeszcze przed ciążą. Mowa oczywiście o programie 30 Day Shred amerykańskiej trenerki fitness Jillian Michaels. Co nieco o samym programie i jego założeniach pisałam tutaj. Program treningowy obejmuje 30 dni ćwiczeń non stop - ćwiczymy dzień w dzień, bez ani jednego dnia przerwy i co 10 dni zmieniamy poziomy. Każdy trening rozpoczyna kilkuminutowa rozgrzewka, następnie są trzy cykle ćwiczeń - każdy cykl to 3 minuty ćwiczeń siłowych, 2 minuty cardio oraz 1 minuta na mięśnie brzucha (czyli trening typowo interwałowy). Całość kończy się krótkim rozciąganiem.W sumie podczas 30 minut treningu musimy utrzymywać cały czas szybkie tempo ćwicząc jednocześnie mięśnie nóg i rąk, co gwarantuje nam niezły wycisk i małe wiaderko potu w tak krótkim czasie.
Jak to było u mnie? Początki były mega trudne. Były to moje pierwsze ćwiczenia po ponad roku przerwy, w trakcie którego ciąża, poród i połóg znacznie osłabiły moje ciało i moją kondycję. Ba! Po pierwszych 2-3 dniach ćwiczeń miałam wrażenie, że nie wiem co to właściwie jest kondycja. Już po 10 minutach moje serce waliło jak szalone, nogi i ręce odmawiały posłuszeństwa, a mega zakwasy dodatkowo nie pomagały w ćwiczeniach. Ale zagryzałam wargi i mówiłam sobie - MUSISZ WYTRZYMAĆ!!! Codziennie  ćwiczyłam trening tzw. Level 1 i robiłam dodatkowo 50 brzuszków i 50 przysiadów (tzw. squats) z hantlami. W sumie całość zajmowała mi 35-40 minut.
Po 10 dniach byłam w szoku! Nagle nabrałam energii, wszelkie zakwasy puściły, zadyszka nie męczyła mnie tak jak wcześniej i kondycja wróciła na tyle, że poczułam, że mogę góry przenosić! No i zaczęłam je przenosić - a raczej wytyczać sobie nowe cele i wspinać się na szczyty! Zaczęłam robić codziennie po 2 treningi pod rząd, plus oczywiście dodawałam do tego 50 brzuszków i 50 squats z hantlami, co w sumie zajmowało mi około 55-60 minut ćwiczeń dziennie. I tak przetrwałam 30 dni non stop! Bez ani jednego dnia przerwy! I kurcze dnia ostatniego byłam mega z siebie dumna!!! Że dałam radę! Że mogę! Że sobie coś udowodniłam! Może ktoś powie, że to głupie, ale ja naprawdę jestem szczęśliwa, bo wiem jaka siła we mnie drzemie i że wszystko co mnie ogranicza to mój umysł, który czasem zachęca mnie do lenistwa :) 
W sumie w ciągu tych 30 dni zrobiłam 45 treningów, czyli dałam z siebie 150%! Brawo ja :) Wszystko zapisywałam w Excelu, który zamieszczam poniżej. 


Ale ale przejdźmy do najważniejszego! Moje efekty! Nie będę się chwalić moimi wyjściowymi wymiarami, ponieważ bądźmy szczerzy - naprawdę nie ma się czym chwalić... Dlatego napiszę tylko o tym jak zmieniło się moje ciało po 30 dniach treningów. Wagowo zmiana jest niewielka ponieważ zaledwie 1,5 kg, ale nie oczekiwałam zbyt dużo ponieważ, jako że karmię piersią to nie stosuję żadnej diety, a na wagę wpływa głównie połączenie diety i ćwiczeń. Poza tym i tak najważniejsze są dla mnie wymiary, a ze zmiany wymiarów jestem naprawdę zadowolona. 30 Day Shred sprawił, że moje ciało zmieniło się następująco:
- łydka             -1 cm
- udo               -1 cm
- biodra           -1 cm 
- pod biustem  -1 cm
- boczki           -3 cm
- talia               -4 cm

Taaak! Dokładnie!!! - 4 cm w talii!!! Ale nie dziwię się, że najwięcej poleciało właśnie z brzucha, gdyż Jillian kładzie duży nacisk na brzuch i praktycznie przy wszystkich ćwiczeniach każe napinać mięśnie brzucha. Poza tym duża ilość ćwiczeń cardio i trening interwałowy najszybciej spalają tłuszczyk właśnie z brzucha.
Może nie jest to wynik, który można by wpisać do Księgi Rekordów Guinnessa, ale ja jestem zadowolona z tych minionych 30 dni z Jillian. Po pierwsze udowodniłam sobie, że dam radę! Po drugie - znacząco poprawiłam kondycję! Po trzecie - te w sumie kilkanaście cm to pierwszy krok na drodze o piękniejsze ciało! Dlatego postanowiłam, że się nie ugnę, że będę wyznaczać sobie nowe cele i będę do nich zmierzać moimi małymi kroczkami. Rygorystycznej diety nie będę stosować z uwagi na karmienie piersią, jednak za poradą mojej znajomej - super babeczki, która jest trenerem personalnym - delikatnie zmodyfikuję dietę i zacznę bardziej uważać na to co jem. Do tego ćwiczenia min 4-5 razy w tygodniu - tym razem zamierzam mieszać różne treningi na zmianę m.in. treningi Ewy Chodakowskiej i mam nadzieję, że za jakiś czas będę mogła się pochwalić kolejnymi osiągnięciami w drodze do szczuplejszej i piękniejszej JA :)

Powiązane posty

6 komentarze

  1. Tak trzymaj 👍 jesteś tego warta i bedzie coraz lepiej! To dopiero początek. Napisałaś coś pieknego udowodniłaś sobie że potrafisz, że możesz, dasz rade!Ja wierze w ciebie i ty też,jesteś przykładem dla wielu że chcieć to zaczy móc, nawet z maluchem w domu kiedy trudno na wszystko. Gratulacje i mega buziaczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za wsparcie Mój Dobry Duszku :*

      Usuń
  2. Super :) Podziwiam, mi po porodzie było się bardzo trudno zmotywować do ćwiczeń, zwalałam na brak czasu i ostatecznie po roku wróciłam do formy. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) faktycznie najtrudniej się zmotywować i zacząć od dziś a nie od jutra. Na szczęście ja chwyciłam wiatr w żagle i nie zamierzam tak łatwo się poddać. Teraz po skończonym 30 Day Shred ćwiczę dalej kolejne treningi i programy. Po kolejnym miesiącu napiszę o kolejnych efektach :)

      Usuń
  3. Super sprawa! Trzymam kciuki abyś dalej tak walczyła dla siebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kochana! Walczę niestrudzenie i powolutku są kolejne pozytywne efekty :) jak tak dalej pójdzie to do lata będzie to o czym marzę :)

      Usuń

Jestem na



zBLOGowani.pl


Blogi Dzieciaków,Mamy,Taty,Rodzinne,Parentingowe